Wszystkie wpisy

sobota, 12 września 2015

Przekraczanie granic/ wyznaczanie granic?

W legendarnej już scenie miłości z młotkiem

Cześć

Tak jak pisałem już na fanpejdżu ominęła mnie tegoroczna gala VMA (czyli Video Music Awards, coroczna impreza MTV, na której nagradza się wideoklipy). To ta sama uroczystość, na której wcześniej do obyczajowej rewolucji doprowadziły Madonna, Madonna, Madonna z Britney a ostatnimi czasy także Miley Cyrus, prowadząca ostatnią edycję tego eventu. A więc co u niej?




Dla przypomnienia, wrzucam pamiętny występ z Robinem Thicke (2013)

Jak widać, idolka wielu nastolatek (wtedy jeszcze na pewno) w radykalny sposób chciała zerwać ze swoim wizerunkiem grzecznej i poukładanej dziewczynki, która od czasu do czasu coś-tam zaśpiewa i z czymś-tam wyskoczy. To był wstęp do czegoś  większego.

Wydała całą płytę (z bólem muszę zaznaczyć, że 'We Can Stop' nie jest numerem złym), potem wypuściła jako singiel 'Wrecking ball' i nagle cały świat oszalał, bo Hannah Montana wydoroślała i buja się nagusieńka na kuli.

Muszę przyznać, że wizerunkowo był to manewr bardzo dobry, ponieważ mało kto już wspomina czasy tych 'poukładanych' utworów. Dwa lata temu większość była ciekawa, co też panna Cyrus pokaże (może bardziej odsłoni) podczas kolejnego występu na żywo.

A dla Miley to była przysłowiowa woda na młyn - skandale towarzyskie, odurzanie się przed koncertami (także tym wyżej, na VMA), palenie wcześniej wymienionych na scenie czy zdjęcia.
Takie zdjęcia:

Mimo wszystko nie chcę tego oceniać pozytywnie lub negatywnie - z pewnością osiągnęła to co chciała. Dorobiła się takiego statusu, jaki wcześniej miała Lady Gaga, utalentowanej skandalistki, która przekracza, bądź też wyznacza granice dobrego smaku w popkulturze.

No właśnie, rzecz się w tym poście rozbija o owe granice. Bowiem podczas wspomnianej gali VMA Miley udostępniła cały swój album (nowy!) za darmo, do pobrania w necie. Brzmi dobrze?
To też brzmi  (i wygląda) dobrze?



To pierwszy singiel z nowego albumu, przewrotnie zatytułowanego 'Miley Cyrus and her dead Pets'...

To jeszcze nie koniec. Artystka dodatkowo dorobiła ideologię pod styl, który prezentuje. Podczas ostatniego występu w talk show Jimmy'ego Kimmela wystąpiła w dość oszczędnym stroju. Krótko mówiąc - widać było jej piersi. Link do wideo wrzucałem już na fejsie, jest też tutaj.
Na to wszystko mówi:
Mój tata wolałby, żebym pokazywała cycki i była dobrą osobą, niż zakrywała je pod koszulką i była suką

Mówiąc szczerze to nie wiedziałem, że noszenie biustonosza wyklucza się z byciem dobrą osobą. Może dlatego Ona - będąc w moim wieku - wydała już dwa albumy, a ja jeszcze nie skończyłem studiów.

W tym wszystkim najbardziej mnie zastanawia, czy wszystkie te sytuacje i cały statement (bo umówmy się, nie sądzę że paradowałaby nago po ulicy będąc fryzjerką czy policjantką krzycząc 'Amerykanie nie mają problemu z piersiami, tylko z sutkami') jest wyznaczaniem kierunku, czy pozostanie w strefie WTF i będzie częściej wyśmiewane niż podziwiane.
Wcześniej była Madonna. Ma już swoje lata, a i tak na jej kanale YT można wyczytać komentarze typu 'podoba mi się to, że ma w dupie to ile ma lat i zachowuje się tak jak chce'. Nie wiadomo, co przyniesie przyszłość, od dawna przecież wiadomo, że sex sells. Pytanie, czy jest jakaś GRANICA, której przekroczenie już nie sprzedaje, tylko powoduje skręt kiszek.

Nie mam odpowiedzi na pytanie postawione w tytule. Myślę jednak o muzyce, która powinna przecież być w centrum zainteresowania, jeżeli chodzi o artystów. Mój prawdziwy problem jest w tym, że mimo tego, że ten utwór jest fajnie wyprodukowany i dobrze się go słucha, nadal masz w głowie ten brokat na zębach i... rozlane mleko. To sprawia, że jest nad czym płakać. I nie mam tu na myśli rozlanego mleka.


Więcej grzechów nie pamiętam.
Mateusz

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz