Wszystkie wpisy

środa, 20 maja 2015

Eurowizja 2015 - po pierwszym półfinale


Cześć.

Rozpoczynam tym wpisem tydzień eurowizyjny na blogu. Chciałbym pokusić się o coś więcej niż same relacje, ale nie wiem, czy to w ogóle byłoby interesujące.
Słowo wyjaśnienia - sam konkurs śledzę już od bardzo dawna, nieskromnie powiem że wiem na jego temat więcej niż przeciętny widz i może podchodzę to całego przedsięwzięcia zbyt poważnie. I tak się cieszę, że nie prowadziłem bloga jakieś 5 lat temu, kiedy nie dało się ze mną pogadać o niczym innym (sory). Dziś już się uspokoiłem i mogę w miarę racjonalnie oceniać poziom poszczególnych edycji.


Dla tych niezorientowanych - od dłuższego już czasu (ponad 10 lat) konkurs ma półfinał. A konkretniej dwa półfinały, z których 10 piosenek przechodzi do finału, w którym gwarantowane miejsce mają kraje założycielskie (oficjalny powód), zwycięzca ostatniego konkursu oraz... Australia. W przyszłym roku spodziewajmy się Japonii oraz Wybrzeża Kości Słoniowej. Wybór widzów jest połowiczny - druga część głosów z poszczególnego kraju jest zależna od 5-osobowego Jury (w polskim w tym roku między innymi Donatan i Renault Cleo). 

No dobra, to zaczynam.

Kraje, które się zakwalifikowały i tak też obstawiałem:
1- Albania fałszem stojąca



Ta Pani parę lat temu wygrała Włoską wersję The Voice.Dokładnie tą samą, w której później zwyciężyła siostra zakonna, a potem wydała cover 'like a virgin' Madonny.  O ile lubię tę piosenkę i całą koncepcję występu (bez udziwnień i niepotrzebnego efekciarstwa) Elhaida mocno się zestresowała i takim oto sposobem kulminacyjny moment piosenki odbił się na mojej psychice. Życzę powodzenia w finale, bo mogło być o wiele gorzej.


2 - Belgia (uwaga, będę się rozpływał)




Od początku jeden z moich tegorocznych faworytów, zakulisowo podobno całkowicie normalny i widząc po występie perspektywiczny. W porównaniu do większości piosenek widać poważne podejście (patrz Serbia poniżej) i JAKIŚ pomysł. Zresztą - koleś ma 19 lat, w Belgijskim The Voice zajął 2 miejsce, kompozycja tego kawałka jest jego autorstwa, tak samo jak zamysł występu. Biję brawo i czekam na występ w finale. W moim osobistym rankingu ścisła czołówka. Podczas ogłaszania wyników został wyczytany jako ostatni i chociaż to kolejność losowa, możemy być pewni, że był bardzo wysoko (trend powtarzany od paru lat, w zeszłym roku ostatnią wyczytali panią Konczitę).


3 - Estonia.



Typowani do TOP5 Państwo Elina i Stig (nie, nie ten) obronili tę piosenkę mimo kłopotów podczas wcześniejszych prób. Na miejscu są uwielbiani, i chociaż utwór bardzo mi się podoba zwycięzców w tym nie widzę. To jednak jest zbyt zwyczajne jak na Eurowizję, te numerki z drzwiami i cieniami są nawet spoko, mnie osobiście drażni praca kamery... To będzie pierwsza dziesiątka, ale nie pierwsza trójka.


4 - Wojowniczka z Gruzji



Również pewniak do czołówki tegorocznego konkursu. Sama piosenka jest napisana przez Pana, który jest weteranem w tworzeniu eurowizyjnych kompozycji, można powiedzieć że tym faktem ekipa z Gruzji kupiła sobie bilet do sobotniego finału. W obrazku wyglądało to całkiem zacnie, dla mnie przesadzili z tym dymem na scenie (momentami to bardziej przypominało komorę dla palaczy) i z wrzaskiem Niny. Ale nie ma co narzekać :)


5 - Gracja/Grecja




Tutaj się nie będę rozpisywał - Grecja w tym roku wysłała Shakirę z piosenką pasującą do Soundtracka jakiegoś filmu z Bondem. Mogliby nawet wystawić zespół Weekend, co roku przechodzą do finału.


6. Czarny koń, który jest biały



To dla tej ślicznej blondynki organizatorzy nagrali wcześniej brawa i wiwaty, żeby nie było słychać gwizdów, jak w przypadku reprezentanta Rosji w zeszłym roku. Podobno okazały się niepotrzebne, i jestem w stanie w to uwierzyć, bo prezentacja faktycznie robi wrażenie, a sama Polina Margaryna  Gagarina w całym tym obrazku wygląda ślicznie. Mówi się, że Rosjanka może zaskoczyć wszystkich i zgarnąć trofeum, ale ja nie byłbym aż tak optymistyczny.


I pozostała czwórka, której się w tym gronie nie spodziewałem:


7 - Armenia, czyli potęga Diaspory




Jest duże prawdopodobieństwo, że zapomniałeś o tej piosence, a przy ogłaszaniu wyboru musiałeś chwilkę pomyśleć, co to w ogóle było. Utwór nie jest zbytnio charakterystyczny jeżeli nie znasz jego genezy i jeżeli nie jesteś obywatelem Armenii. To tak w olbrzymim skrócie, dla mnie to było zbyt mało, ale się przeliczyłem.


8 - Pacyfistyczne Węgry




Tak samo jak u poprzedników, byłem pewny że to będzie za mało, żeby trafić do finału. Jednak pokojowe przesłanie i minimalizm przekonał na tyle wystarczająco, że Boogie Woogie i jej drzewo zbudowane z karabinów uzyskali awans. Przeżyję.


9 - Głupi ja, czyli Rumunia




Tego mogłem się spodziewać, ponieważ Rumuńskie piosenki - podobnie jak Grecja - przechodzą co roku do finału. Myślałem, że w tym roku jest aż tak źle, że nawet tradycja ustąpi. Pomyliłem się :)


10 - Serbia.




Chciałem jakoś błyskotliwie to skomentować, ale w głowie mam tylko : ''Ja pierdolę".




Cieszę się, że nie awansowała Finlandia (czyli punkowy zespół, którego członkowie są chorzy psychicznie). Eurowizja to chyba nie do końca miejsce dla takiego stejtmentu, a jeżeli masz wątpliwości jeszcze raz zobacz występ Serbii). Szkoda mi trochę Białorusi i - mimo wszystko - Holandii, bo to nie była zła piosenka, do RMF czy Zetki idealna, tylko skrzywdzili ją bardzo na żywo.

Na Twitterze widziałem bardzo dużo nieprzychylnych komentarzy co do samego poziomu (bardzo często powtarzało się hasło w zeszłym roku było lepiej). Możemy się spierać, ale na pewno zgodzę się, że Austriacy ustępują poprzednikom jeżeli chodzi o technikalia i organizację. O ile wiem, że dziennikarze i reprezentanci są zachwyceni, jako wierny obserwator widzę, że to jedna ze słabszych realizacyjnie edycji (a szkoda, bo okrągła). Praca kamery jest straszna, scena mała (i nie daje się tego ukryć), a prowadzące tak bez wyrazu jak Jarosław Kuźniar w X Factor. Tutaj z pomocą przyszła... Konczita, która koordynując sytuację w green roomie poradziła sobie lepiej niż 3 doświadczone austriackie telewizyjne twarze. 

W czwartek druga odsłona półfinałów - dla Nas ciekawsza, bo z naszą reprezentantką. Poniżej wklejam wideo z próby. O awans do finału będzie ciężko (jutrzejsza rywalizacja będzie na wyższym poziomie niż wtorkowa), ale nie jesteśmy bez szans. Z góry już zapraszam na relację z tego półfinału w piątek.


Do zobaczenia w piątek! :)

Więcej grzechów nie pamiętam
Mateusz

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz