Wszystkie wpisy

środa, 4 lutego 2015

Dogłębna i wnikliwa analiza występu Katy Perry podczas Super Bowl

Jeszcze przed.
Cześć.
Dawno mnie tu nie było, wiem (biję się w pierś, ale wierzcie mi, że NA SERIO mam trochę mało czasu). Nie mogłem jednak przemilczeć występu Katy Perry na Super Bowl, bodaj największym widowisku telewizyjnym na świecie (pomijając oczywiście Miss World i inne międzynarodowe przedsięwzięcia, finał amerykańskiej NFL jest jednak wydarzeniem regionalnym, a i tak każdy patrzy).

Nie będę Wam tutaj wstawiał całego wideo (A ZOBACZYSZ TO TUTAJ) przed lekturą wskazane żeby się zapoznać) tak samo jak nie będę się zastanawiać w którym momencie był playback. Wcale nie dlatego, że mam słabość do Katy. Zwłaszcza do dwóch jej słabości.
No ale do rzeczy;

Część pierwsza- Katy z dystryktu dwunastego


Tegoroczna bohaterka Halftime Show - jak na bohaterkę przystało - zaczęła wielkim wejściem. Właściwie to nie zaczęła sama, ponieważ towarzyszył jej u stóp Lew/Tygrys wielkości małego słonika. W tle leciało 'Roar', no ale kogo to obchodzi. Osobiście zrobiło to na mnie dosyć duże wrażenie, ale... czy te wejście Wam czegoś nie przypomina? 




Dla mnie połączenie Jennifer Lawrence i Katy Perry - Roar/10.


Część Druga- illuminackie 'Dark Horse'



Po zejściu ze zwierzyny Katy przeszła do głównej sceny (przypominającej obecnie wielką szachownicę z podestem na samym środku) w towarzystwie srebrnych postaci przypominających figurki z szachów (chyba). Szkoda że strój z igrzysk już trochę nie pasował, ale przy wykonywaniu 'Dark Horse' aka hymn illuminatów każdy doszukuje się ukrytych symboli i demonów. Także przemilczę i przejdę dalej.


Część Trzecia- gość (Z głodowych igrzysk, przypadek?)
W kolejnej części występu dowiadujemy się, dlaczego Katy jeszcze się nie przebrała. Występuje bowiem z Lennym Kravitzem, który w igrzyskach śmierci zagrał... stylistę głównej bohaterki. Byłoby więc trochę głupio, żeby śpiewać z nim w czymś innym, no nie?
Oł jes.
Wspólnie wykonali pierwszy wielki hit wokalistki - "I kissed a Girl' w otoczeniu znanych już płomieni i sztucznych ogni wyskakujących spod pachy, ale o tym jeszcze później.

Część Czwarta- MUSZĘ.MIEĆ.TEN.STRÓJ.
Oczywiście nie chodzi mi o strój Pani Perry. 
Po powrocie na szachownicę (która nie była już szachownicą, a kalifornijską plażą) Katy wykonała kolejno: 'Teenage Dream' oraz 'California Gurls', w towarzystwie gadających piłeczek, palm z uśmiechem, Pań w bikini oraz najważniejszym: 
Rekin jest moim zwycięzcą, i jeżeli kiedyś będziesz na moich urodzinach kup mi taki strój. Na ebay za jedyne 260 baksów, możesz złożyć się ze znajomymi.
Przy okazji, cała odezwa internetu:
Dzięki za podrzucenie :)
I jeszcze jakby było mało:





Część piąta - poważne hip-hopsy



Nie chcę być ironiczny, ale Missy Elliott wyglądała trochę jak żart przy Katy. Ale z drugiej strony Outfit głównej bohaterki to ozdobiony kryształkami Swarovskiego czarny worek na śmieci. Można było niestety wyczuć, że był to po prostu przerywnik  do czegoś większego. I tak wszyscy czekani na 'Firework'

No i tak się stało - czyli akt szósty i ostatni.


Było to oczywiste, że na końcu Katy Perry zaprezentuje największy hicior (może w Polsce nie było tego widać, ale w USA i reszcie świata to dzięki temu znalazła się na absolutnym szczycie). Szczerze? Zawiodłem się. Wszędzie fajerwerki (oczywiste), same światła (oczywiste), a nasza bohaterka unosi się nad powietrzem (oczywiste, zawsze tak robi), tylko razem z gwiazdą betlejemską. Cała końcówka nie zrobiła na mnie większego wrażenia, ale to może dlatego że oglądałem to na poor-HD wyświetlaczu telefonu, a nie na 60-cio calowym smart TV.


Mówiąc już ogólnie, byłem zaskoczony tą wiadomością, że akurat Perry będzie gwiazdą tegorocznego Halftime Show. W zeszłym roku była parokrotnie besztana za zbytnią 'widowiskowość' swoich prezentacji, gdzie była to uczta tylko dla jednego zmysłu (a nie był to słuch). Ostatecznie, uważam że sztab Katy postarał się (jak na taki rozmach przystało), a całość wypadła na tyle spoko, że na tle innych nie trzeba się za ten rok wstydzić. Nie przesadzałbym z nazywaniem tego najlepszym występem podczas Super Bowl, spójrzcie tylko na Bijąse dwa lata temu:


To tyle ode mnie, trzymcie się :)

Więcej grzechów nie pamiętam
Mateusz.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz