Wszystkie wpisy

środa, 10 grudnia 2014

Bądź człowiekiem, człowieku


Cześć.

Jako że święta nadchodzą ogromnymi krokami, jesteśmy atakowani okazjami ze wszystkich stron i ja sam osobiście obawiam się otworzyć lodówkę, co by nie dostrzec jakieś promocji (chociaż w mojej lodówce głównie jest światło i margaryna), naskrobię tu parę słów o tym, jak to tracimy ludzkie cechy przed świętami, które powinny wydobyć z nas więcej człowieka. 


Moja praca aktualnie polega na kontakcie z klientami, a miejsce w którym mam okazję tą pracę wykonywać daje mi relację na żywo z rywalizacji między sąsiadami/nieznajomymi/po prostu ludźmi po najbardziej widowiskowe odegranie świąt Bożego Narodzenia.  Celowo używam słowo 'odegranie' bo z prawdziwymi świętami to ma coraz mniej wspólnego, a już nie mówię o pobudkach czysto religijnych.

Pewnie, będąc młodym sam czekałem TYLKO NA PREZENT, plus dużo jedzenia (profit), nie trzeba iść do szkoły (profit dwa), będzie śnieg (albo powinien być) no i sylwester. Problem leży w tym, że patrząc na święta z roku 2000 a tegoroczne bardziej przypomina to wyścig korposzczurów, którymi jedyny cel jest kupienie najmodniej, ustrojenie najładniej, wydanie najwięcej, przeżycie najmniej

Doskonale to widać w centrach handlowych, gdzie czynnik ludzki we wszelkich operacjach został zawieszony do czasu wigilii co najmniej. Słowo 'proszę' 'przepraszam' albo 'dziękuję' możemy tylko znaleźć w słowniku archaizmów. W imię czego- bardziej widowiskowego karpia czy ładniejszych bombek na choince? A może ktoś sprzątnął Ci sprzed nosa zestaw klocków lego dla dziecka? No to święta z głowy, nie będzie dobrej atmosfery, nie poradzisz sobie z tym.

Nie urodziłem się wczoraj, wiem że seks, pieniądze, piwo i czekolada światem rządzą, ale ja dla tego nie-przykładu jadę na święta żeby odpocząć, pogadać sobie, najeść się i spędzić czas w moich rodzinnych stronach.  Od dawna to, co inni nazywają 'świąteczną atmosferą' zupełnie na mnie nie działa, a wręcz przeciwnie, wywołuje u mnie dokładnie odwrotne emocje. Może przez otoczenie, może dla samego faktu, nie wiem. 

Najwidoczniej jestem dziwny, nie czekam na prezenty.
Jak to śpiewał mój ulubiony Rysiek Rynkowski 'nie dajmy się zwariować'.

Tyle na dziś, za parę dni znowu wrócę z czymś niepoważnym, spoko.
Więcej grzechów nie pamiętam
Mateusz.




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz