Wszystkie wpisy

piątek, 24 października 2014

Polskie ulice będą wesołe, czyli wybory A.D 2014

Nie wiem nawet od czego zacząć, bo o faktach politycznych mówić nie będę. Po prostu skupię się na formie przekazu, bo to głównie sprawia, że mam ochotę zamówić prenumeratę maści na ból dupy na najbliższe tygodnie.

Nadchodzą wybory, nadchodzą plakaty.Wybory to ten piękny czas, kiedy Twoje miasto tonie w facjatach różnych kandydatów, obiecujących kiełbasę, browary i inne towary (#ferdynandkiepskihteam), idziesz na wybory (bo babcia każe), ktoś w telewizorze po 21szej pije szampana, a w kraju i tak cały czas tak samo, tylko ulice brudniejsze. Od tych plakatów, rzecz jasna.
A, plakaty.
Czy - drodzy kandydaci - jeżeli już każecie mi patrzeć na siebie, to czy te Wasze plakaty muszą być takie chujowe?
Nie jestem jakimś estetą, ale wydaje mi się że nawet ja zrobiłbym to lepiej. Już nie chodzi o stronę graficzną (nie każdego stać, rozumiem), ale czy kluczem do serc wyborców są hasła takie jak:
No nie zazdroszczę nazwiska.

Tendencję do wyborczych hitów można było już zauważyć w zeszłym roku, przy okazji wyborów do Europarlamentu. Wtedy jednak głównie filmiki grały pierwsze skrzypce. Obecnie- z racji większej lokalności wydarzenia - internet pęka od plakatów wymalowanych słabym humorem, lub dziwnym podejściem do samej kandydatury. Można wyróżnić nawet gatunki, takie jak:
Chwyt na dziecko:
Rozbrajająca szczerość:
I'm so fancy:
Czy też 'na krawędzi':

Nie wiem jak Was, mnie to trochę boli. Boli, że kandydaci uciekają do tak mało wysublimowanych sposobów, aby na nich zagłosować. Boli też to, że Oni faktycznie się dostaną. Dla beki na nich zagłosują. W tym przypadku cel w ogóle środków nie uświęca, a jak jest każdy widzi. Pozostawiam do przemyśleń.
Jedno jest pewne- żaden z nich nie będzie mieć takiego startu z finałem w telewizji jak ten Pan:
Tak, moi drodzy.



Jest piątek, chyba nie muszę mówić co się robi w piątek.
Mateusz. 





2 komentarze: