Wszystkie wpisy

wtorek, 26 sierpnia 2014

Tyłek Nicki Minaj

Jednym słowem? Dupa.
Dosłownie. Na tej części ciała egzotyczna wokalistka urodzona w Trynidadzie i Tobago (mam otwartą wikipedię na następnej karcie) chce wypromować swoją nową płytę.
Jeżeli jeszcze nie słyszeliście jej najnowszego singla, już pokazuję. Nie powiem, z jakąś-tam przyjemnością:
Robi wrażenie, c'nie?

Ale od początku.
Nicki przed paroma laty przebojem wdarła się do świata showbiznesu - głównie za sprawą swojej sztuczności, perwersji i... dobrego wokalu. Ciężko w to uwierzyć, ponieważ te skille raczej się ze sobą nie łączyły (wcześniej były sztuczne, głupie i fałszujące, lub naturalne i z dobrym wokalem). Aż tu nagle Nicki, która jest głównie raperką, śpiewa lepiej od większości wokalistek, które codziennie umilają nam czas w radiu Zet.
(trochę mi głupio, że kontrastuję ją z Katy Perry, którą ostatnio chwaliłem u Macieja, ale prawda jest prawdą).

Byłem lekko w szoku, no bo po co zgrywa taką idiotkę. Jak widać, w tym szaleństwie jest metoda, bo ludzie ją zapamiętali. I to nie tylko ze względu na jej DOSYĆ SPECYFICZNY wygląd, ale i warunki głosowe. 
Wystarczył tylko jeszcze jakiś dobry hit:
No i się stał:
Było grane w wielu stacjach, na wielu imprezach, w wielu telewizjach, a sama nasza plastikowa bohaterka wyskakiwała z każdej lodówki (bardziej amerykańskiej niż polskiej, ale odpryski sławy i tak do Nas dotarły).
W czasie późniejszym wleciał jeszcze jeden hit (z łupanką, której osobiście znieść nie mogę):

Ot taki typowy amerykański przebój na wakacje. 

Sama Nicki nie wstydzi się swojej orientacji (jest zdeklarowaną biseksualistką), a w jej tekstach pełno wzmianek o kopulacji, narzędziach rozrodczych i ludzkiej atrakcyjności. Słowem - nauczyciele muzyki ze szkoły muszą być dumni.
Jeżeli chodzi o mnie... Życzę jej powodzenia. Za jej twórczością nigdy nie będę biegał, ale za to doceniam to, że weszła na rynek z umiejętnościami (wokalnymi oczywiście). To, że twarz myślą nieskalana i wzrok tęskniący za rozumem... niektórym się podoba. Ja jestem tolerancyjny. Może być gorzej.
Co do nowego singla ( na górze), nie jestem przekonany. Rozumiem zabiegi marketingowe, w których słabszy numer jest wspierany mocniejszym odsłanianiem ciała (lub jego kręceniem), ale mimo wszystko całość jest dla mnie niespójna i niekoniecznie chwytliwa. Pożyjemy - zobaczymy. Szok i niedowierzanie czeka w kolejce.
Tutaj macie występ sprzed paru dni - na MTV VMA. Wspólnie z przemieloną przez producentów Arianą Grande i Jessie J, o której na pewno jeszcze napiszę. Oczywiście mały dramat w postaci pękniętej sukienki. Zostawię bez komentarza. Po prostu obejrzę jeszcze raz ;)

W piątek nowa porcja filmików na YT. 

Mateusz.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz