Wszystkie wpisy

wtorek, 12 sierpnia 2014

Prawdopodobnie nigdy nie będziesz zadowolony ze swojego telefonu

No, proszę Państwa. To się dopiero żre w internetach.
Zabiorę głos w tej całej sprawie, dotyczącej systemów na smartfonach, i generalnie na smartfonach. Postępuję tutaj zgodnie z kodeksem Polaka i netykietą- nie znam się, więc się wypowiem.
Pracuję tam gdzie pracuję. Nie będę się rozkraczał na ten temat, raz na wozie, raz pod wozem, mogło być o wiele gorzej. Praca jednak pozwoliła mi na przyjrzenie się bliżej temu problemowi pierwszego świata, jakim jest posiadanie i jakość telefonu w kieszeni (albo jak kto woli- w torebce, dużo zależy od rozmiaru).
Bo serio, tak to obecnie wygląda. Wiele osób mówi że są niezadowolone, wiele mówi, że zostali oszukani, wielu spodziewało się czegoś zupełnie innego od modelu, który wybrali sobie na Allegro/dostali od sprzedawcy:
-A pisali w necie że taki dobry aparat (człowieniu, nie kupiłeś lustrzanki tylko telefon, w którym aparat jest dodatkową funkcją, więc nie dziw się, że w nocy zdjęcia wychodzą gorzej, a jak wydrukujesz w wielkim formacie nie będą super wyraźne),
-krótko trzyma bateria, a miała dwa dni minimum (no, tu akurat muszę się zgodzić, że słabe akumulatory to zmora naszych czasów, mój telefon trzyma przez max pół dnia, ale solidnie na taki wynik baterii pracowałem ;) ),
- (moje ulubione) ZACINA SIĘ
No cóż, mogę się pochwalić, że miałem do czynienia z różnymi OS-ami, i różnymi markami telefonów (z wyłączeniem Iphone'a, którego celowo tu pominę). Wniosek jest prosty: jeszcze nie wynaleźli telefonu, który by się nie zacinał. Tak, nawet moja Nokia, którą osobiście uwielbiam i spełnia wszystkie moje potrzeby co do telefonu (tylko że tnie i skrzeczy o wiele rzadziej niż androidy :) ).
Patrzcie jak ta Pani płacze, pewnie ma Samsunga.

Problemy te występują na rozciągłości każdego typu użytkownika smartfona- Od osób, które z nich korzystają sporadycznie do 'heavy userów', którzy najchętniej wymienialiby słuchawkę co pół roku i obserwują każdy ruch producentów, czekając jak na gwiazdkę na ogłoszenie nowego modelu typu flagowiec.U wielu niestety poziom 'fanbojostwa' urasta do tak wielkiej sprawy, że posiadanie danego modelu telefonu albo systemu operacyjnego staje się nie modą a religią. Nie zrozumcie mnie źle, ale czasami nie wiadomo, czy takie osoby sobie żartują, czy to z nich mamy sobie żartować. Szczególnie walkę widać na froncie IOS-Android. Tam po boku jest Windows Phone, jednak nadal ma za mało mocy, żeby publicznie mówić o 'gryzieniu się'.
Norma.

Ja rozumiem, że każdy może mieć jakieśtam preferencje co do telefonu. Sam mam, osobiście polecam Windę, i kiedy jakiś znajomy mnie pyta jaki telefon opłaca się kupić, doradzam Lumie lub jakieś HTC-ki na Windowsie. Jedni będą zadowoleni, drudzy powiedzą: nigdy w życiu, niewygodne, za mało apek... Androida nie lubię. Miałem, zraziłem się bardzo, potrzebowałem czegoś płynniejszego i bardziej zoptymalizowanego.  Podczas gdy wyznawcy systemu piszą:  
Screen znalazłem na jednej z grup na fejsie dotyczących Windows Phone.

Generalnie mam dwa wnioski:
1- Żeby mieć DOBRY telefon, trzeba wydać pieniążek. Producent zawsze skupia się na modelach topowych, drogich, wykonanych z większą precyzją. Dlatego sformułowanie 'dobry telefon do 500 zł' to trochę żart. No,chyba że klasyczna nokia z klawiaturą, co to się nie psuje nawet kiedy do pieca wrzucisz. Równie dobrze może być tak, że kupisz telefon za miliony monet, WTEM się okazuje że wcale nie jest taki dobry (pozdro dla nielicznych).
2- Do cholery, nie dajmy się zwariować. To tylko telefon, nie żona, nie dziecko, nie praca, nie wartość. To rzecz nabyta, której jutro możesz nie mieć. W środku nie ma duszy, tylko jakąś elektronikę, która kiedyś Cię zawiedzie. Nie ma mocnych. Kupowanie telefonu świadomie, po przeczytaniu recenzji/wcześniejszych doświadczeń/rekomendacji znajomych to co innego niż kupowanie DLATEGO, ŻE TO X (a w miejsce X wstaw markę/system).



Tak w ogóle, parę dni temu minęły dwa lata, jak siedzę i robię to, co robię. Dużo się nauczyłem, dużo się przekonałem, także właśnie o telefonach. I wierzcie mi, są gorsze dramaty na ziemi niż niedziałający smartfon. 
Chociaż samemu ciężko mi to powiedzieć, bo siedzę w swoim 24/7. 


Mateusz.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz