Wszystkie wpisy

środa, 30 lipca 2014

W sypialni na literę "p"

(pewnie dlatego nigdy nic nie wygrałem).

Nikt się nie przyzna, każdy oglądał. Ja mam szczególny sentyment do tych programów, ponieważ swój początek miały na tefałę, w momencie, kiedy łaski Cyfrowego Polsatu nie spłynęły do mojego telewizora i miałem 4 kanały. Potem też się oglądało, a co.

W ramówce Tefałę telegry funkcjonowały przez chwile nawet z DDTVN (początkowo Jola Pieńkowska machała do nas tylko w weekendy, w tygodniu właśnie były teleturnieje interaktywne, bo tak się to oficjalnie ładnie nazywa). Pierwszy program tam nazywał się 'Tele gra', i był programem, w którym przez pół programu grało się z uczestnikami w studiu, a drugie pół to właśnie raczkujący w Polsce system audiotele z gierkami. 
(tutaj macie zapis, trochę kijowy, ale wspomnienia odżywają :) )

Na początku to było przecież okej, te gry nie były tak infantylne, a już na pewno nie powodowały facepalma. Oczywiście, jak to z biegiem czasu bywa, wszystko musi się prawilnie zjebać. Jakiś Janusz z działu finansowego zauważył, że to się bardzo opłaca taki program, bo i oglądalność duża, i nie nudzi, i ludzie dzwonią i się emocjonują.
No i się zaczyna:
Kojarzycie, prawda? W każdym programie praktycznie te same banery, słynne już 'TRAF NA WOLNĄ LINIĘ', prowadzące, które nie obchodzi czy są na Tv Puls czy na Polonia 1 (przechodziły od stacji do stacji). Tefałę nawet swego czasu miał osobny kanał telewizyjny, na którym telegry leciały 25/8
(żeby nie było że zmyślam)

Obserwować można było z zapartym tchem upadek tego formatu telewizyjnego (chociaż teraz, z perspektywy czasu wydawało to się nieuniknione). Polak mądry, w końcu zorientował że chyba coś jest nie tak, skoro dzwonię już trzydziesty ósmy raz i ani razu nie trafiłem na wolną linię, a za każdym razem słyszałem komunikat o tym, że byłem blisko. Tych programów zrobiło się jak nasrane, a każdy prześcigał się w coraz gorszych pomysłach, z coraz gorszym wykonaniem, coraz gorszą kasą... 
Pojawił się jeszcze jeden zasadniczy problem, którego fenomenu nie rozumiem po dziś dzień. Niech mi ktoś wytłumaczy: 
                                         
Dylemat życiowy- czy wygrać 30 złotych, czy stać się gwiazdą jutuba. Oczywiście, w początkowej fazie to było śmieszne, ale po 20 sekundach śmieszyć  już przestawało. Chociaż w sumie ja mam dosyć dziwne poczucie humoru (co widać na fp na fejsie, cho zobaczyć). 

Obecnie ze świecą szukać tego typu programu (no chyba że w bardzo niszowej telewizji typu TV Zamość, czy coś). Myślę że to był dosyć tragiczny pogrzeb i to nawet z kremacją, nie ma szans na renesans. Chyba że z wielkimi pieniędzmi i kolejnymi sensacjami. Ale chyba lepiej inwestować w Trudne Sprawy...

Na końcu daję jeszcze filmik Klaudii Klary, dziewczyny, która siedziała w tym najbliżej jak się da i której o filmik zainspirował mnie do popełnienia tego wpisu  :) Oceńcie sami, jak to wszystko wyglądało, ale ja mam pełen szacunek dla Tej dziewczyny.

                                       
3majcie się!
Mateusz.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz