Wszystkie wpisy

poniedziałek, 19 maja 2014

Najlepsi polscy wokaliści- część 1.

No nie mogłem się powstrzymać przed takim zestawieniem- zdecydowanie jest czym się zająć, zwłaszcza że jako naród mamy szczęście posiadać dużo 'gwiazdek'. Oto moim zdaniem najlepsze, pod każdym względem.
No to goł.


1. GOSIUNIA ANDRZEJEWICZ


No kocham tą babkę!
Moja fascynacja Gosiunią sięga czasów jeszcze gimbazjalnych, kiedy to swoimi hitowymi utworkami skradła serca wszystkich, którzy mieli radioodbiornik w domq. W czasach swojej świetności pojawiała się na każdej ważniejszej gali muzycznej-  eska music awards, hity na czasie, lato z radiem... miód malina. Także na uszy.
(zwróćcie proszę uwagę na jelito grube w wizualizacjach )
Skromna, niebrzydka dziewczyna z dnia na dzień stała się symbolem młodych, wyzwolonych kobiet, które uciśnione w swoich związkach zaczęły mówić, co je boli. Brzmi trochę jak rewolucja feministyczna, ale tak było. PS: to prawda.
Sama Małgorzata Andrzejczuk (TAK, NIE ANDRZEJEWICZ, GDZIE JEST TERAZ WASZ BÓG) wtedy była jak Polska Briti Spirs-  młoda, zdolna, grzeczna lecz niegrzeczna. Grzeszna w sumie. Kochały ją tłumy- nastolatki, kobiety, babcie, synowie, księża, prezenterzy rmf-u i eski. Brylowała na każdym polu, nawet reklamowym 


(Tutaj z wokalistą, którego na pewno nie ominę w następnych wpisach)
Nie mogło być jednak cały czas tak super- coś się złamało.
Najpewniej menedżer Małgorzaty, po wydaniu pięknych płyt (zwłaszcza LUSTRO- wydawnictwa, którego okładka była wykonana z folii imitującej lusteko, co by się można przeglądać. Gosia zorganizowała konkurs na najładniejszą twarz, która pojawi się na niej. Nie mogła zdecydować, więc dała folię, czyż nie romantyczne?) postanowił zmienić wizerunek. Z grzecznej dziewczyny wyskoczyła Ona.
WOJOWNICZKA.
Sztos. Odleciałem. 


Polska wersja wszystkich zagranicznych hitów, od konstrukcji (zwracam Waszą uwagę na wstawkę z tańcem) oraz teledysku, który swoją naturalnością, pięknem i techniką bije na głowę wszystkie, nawet te Krzysztofa Krawczyka.
Chociaż nie, teledysków Krawczyka nic nie pobije.
Dobra, wracając do naszej meritum z Bytomia:
Nie wiedzieć czemu, ta zmiana nie przypadła do gustu Polakom tak jak pierwsze oblicze. W sercach wielu jednak została łagodna Gosia, napełniona żalem do swoich byłych i nadzieją na lepsze jutro. Make love, not War. Jeszcze się taka nie narodziła, co by każdemu dogodziła. 
Po tej płycie zamilkła. Teraz nieśmiało wraca na salony, saloniki... Od paru lat funkcjonuje, ale bez większego echa. Z aktualnych sukcesów należy wymienić piosenkę z didżejem albanem, bardzo proszę:


Jest tam parę jeszcze pseudo techniawek i innych szitów. Samą Małgorzatę jara to, że śpiewa na żywo (polecam wywiad u Jakóbiaka, kiedy wręcz czeka na pytanie o śpiew na żywo). Mówi też, że konsekwentnie unika wywiadu u Wojewódzkiego. Menejdżment ma faktycznie mądry, nie rzucają się z motyką na słońce. :)
Gosia to idealny przykład moim zdaniem złego powrotu na scenę. Zrobiła kilka hitów, potem zrobiła wielki 'kambek', w którym okazało się, że już dziewczynkom nie wypada jej słuchać. Do tego kolejne potknięcia typu 'greatest hits', gdzie znalazło się bodajże 18\21 piosenek, które wydała kiedykolwiek. Mądrze, 2,5/10. Nie wróżę powrotu na piedestał, łatka wokalistki drugiej ligi chyba przyszyta została na stałe. Ale kto wie, tu się może wszystko zdarzyć. 

W tym tygodniu wezmę pod lupę jeszcze innych. 
Stay Tuned, o ile ktoś to otwiera (ostatnio staty pokazały mi 30 wejść, czekam na zaproszenie do Pytania na Śniadanie).

Mateusz.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz